
Mam wrażenie, że rojniki i wszelkiego rodzaju rozchodniki przeżywają w naszych ogrodach renesans. W centrach ogrodniczych można wybierać w dziesiątkach odmian, we wszystkich odcieniach zielonego i czerwieni.
Te roślinki z rodziny gruboszowatych zachwycają swoją urodą i nie są wymagające. Zadowolą się każdą glebą, a im bardziej jałowa – wydają się lepiej rosnąć. Świetnie znoszą suszę, natomiast nie są polecane na stanowiska podmokłe. Nadmiar wody powoduje, że słabo się rozwijają i marnieją.
Ja odkryłam rojniki już kilka lat temu, zapełniając nimi puste przestrzenie na grządce. Potem umieszczałam je w osobiście robionych, ceramicznych „kieszonkach”. Obecnie mam ich kilka w ogrodzie.





Jeśli ktoś ma ochotę na taką kieszonkę, zapraszam do sklepiku Tygla Artystycznego, gdzie kilka egzemplarzy jest dostępnych od ręki.
Zapewniam, że taki drobiazg ucieszy każdego ogrodnika – jest więc pomysł na prezent!