Na przeziębienia.

Idąc za ciosem, przetwarzam dary natury na okoliczność wszelkich chorób i niedomagań. Jakiś czas temu zrobiłam syrop z kwiatów bzu czarnego. Zmotywowana przez Katarzynę, którą pozdrawiam i która otrzymała część wyprodukowanego specyfiku;)

Proporcje dobrałam sama, opierając się na uwagach osób, które w każdym sezonie robią ten syropek. Mój zawiera dużą ilość kwiatów, aby był bardziej aromatyczny i mniej cukru, bo jakoś wydaje mi się, że będzie zdrowszy.

Składniki:

  • 100 baldachów bzu czarnego
  • 2 litry wody
  • 1 kg cukru
  • sok z dwóch cytryn

Kwiaty zbieramy w suche, słoneczne przedpołudnie. Należy robić to delikatnie, składając kwiatki do jakiegoś pojemnika lub miski bez dziur, aby nie wytrzepać pyłku. Po powrocie równie delikatnie przenosimy, na papier, aby pozbyć się owadów. Po czym nożyczkami odcinamy same drobne kwiatuszki, starając się nie pozostawiać łodyg, gdyż dają one ponoć gorzki posmak.

Z wody, cukru i soku cytrynowego przygotowujemy zalewę i wrzącą zalewamy kwiaty. Mieszamy, aby kwiaty były całkowicie zanurzone w syropie. Odstawiamy na 4 dni w chłodne miejsce. Po tym czasie przecedzamy przez sitko wyłożone gazą i przelewamy do wyparzonych słoików lub butelek. Aby dotrwały do zimy, należy je zapasteryzować. Gotujemy słoiczki w garnku wyłożonym ściereczką, wypełnionym wodą do połowy wysokości słoiczków. Ja pasteryzowałam 20 minut. Gotowe. Czekają na jesienno – zimowe niedomagania 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Koszyk

Powrót do góry